piątek, 30 sierpnia 2013

O głaskaniu

Każdorazowo odwiedzając wystawę dla psów jestem w niesamowitym szoku, że imprezy te kończą się w zasadzie bezkrwawo! Żadnych ran szarpanych, wygryzionych łydek, poobgryzanych uszu, 8-palczastych dłoni... Ogromnie mnie to dziwi za każdym razem, tym bardziej obserwując ludzi, którzy aż się proszą o katastrofę- do obcych psów podchodzą na wprost, głaszczą je po głowie, obściskują, klepią, miętolą uszy, pochylają się, przy czym często robią to z zaskoczenia, nie pytając się nawet o pozwolenie (właściciela, bo jakoś nie przychodzi mi do głowy myśl, że człowiek mógłby nawet paść na to, że o pozwolenie powinno się zapytać psa...). Podobnie niefrasobliwi i bezmyślni są sami właściciele psów, narażając je na przeciskanie się między jednym stoiskiem a drugim, w tłumie ludzi i psów, nie pozwalając na swobodę ruchów (krótkie smycze i zaciśnięte obroże) i zezwalając na miętolenie, co ma niby pokazać, jaki to jest cudowny i łagodny pies. Nooo, cudowny na pewno jest, że na takie działanie nie reaguje zębami... A powinien! W całym tym posiadaniu psa ludzie dawno zapomnieli, że pies jest istotą żyjącą, która ma przestrzeń osobistą i która powinna mieć, ograniczoną, bo ograniczoną, ale jednak! możliwość wyboru i decydowania o sobie. Powtarzamy- pies to nie zabawka, a jednak nawet Ci, którzy to powtarzają za oczywiste uważają swoje prawo do dysponowania psim ciałem. Nieprawda? A jednak! A wszystko się opiera o głaskanie.
Większość psów ma podobnie, jak ja- lubi dotyk właściciela (:-P), o ile jest to dotyk subtelny (chyba nikt z nas nie lubi poklepywania, podobnie pies), delikatne głaskanie czy drapanie. Ale- żaden pies nie lubi przytulania, nawet jeśli przytula właściciel. Nie wierzycie? Przytulcie własnego psa a zaraz zaobserwujecie wysyłane przez psa sygnały stresu (oblizywanie się, odwracanie głowy, zianie itd.), a po puszczeniu pies natychmiast się otrzepie- każdy!!
Znajomi głaszczący psa- też są okej, o ile oczywiście również robią to subtelnie i nie zmuszają psa do bycia głaskanym. Obcy- tu już mało który pies to lubi, ale większość znosi- bo jest dobrze wychowany, albo bo musi. Pytanie- czy naprawdę powinien to znosić? Czy powinniśmy wymagać od psa, by poddawał się wątpliwej przyjemności „pieszczotom”? W końcu od tego jesteśmy właścicielami, żeby chronić naszego psa przed tym, co nie jest dla niego miłe. Tym bardziej, że, niestety, większość ludzi nie ma bladego pojęcia o tym, jaki dotyk lubi pies. 99 na 100 osób pierwsze co zrobi, to pacnie rękę na psi łeb, tarmosząc go za uszy, albo, jeszcze gorzej, pochylą się nad psem i zaczną ten biedny psi łeb przytulać. Porównywalnie- to tak, jakby obca osoba złapała za tyłek...
Jak wobec tego głaskać psa? Mówiłam już: delikatnie. To raz. Dwa- nie na siłę. Nie wolno zmuszać psa do bycia głaskanym, bo to wtedy nie przyjemność, tylko tortura. Wręcz gwałt. Trzy- psia głowa jest strefą wyjątkowo osobistą (porównywalnie do ludzkich pośladków lub piersi) i z tym większą delikatnością powinno się ją traktować, a najlepiej- nie głaskać. Cztery- nie pochylać się nad psem. Pochylanie się ZAWSZE jest odbierane jako zagrożenie, dlatego najwięcej pogryzień zdarza się właśnie podczas pochylania się (tudzież przytulania) nad psem. A przecież kucnięcie nie stanowi takiego wielkiego problemu, prawda? Pięć- pamiętajmy, że pies to osobna istota, która ma swoje określone preferencje, ma lepsze i gorsze dni i ma prawo do decydowania o sobie w pewnym, mocno ograniczonym, ale jednak, zakresie.
A na koniec filmik.



piątek, 9 sierpnia 2013

W upały jeśli już spacer...

... to tylko nad wodę! Dla Veny pierwsze spotkanie z wodą miało trochę dramatyczny przebieg. Robiłam spokojnie zdjęcia Elzie, która chłodzi się w każdym wilgotnym miejscu, jakie znajdzie po drodze, np. w błocie:
No więc robię tej Elzie zdjęcie:
Aż usłyszałam plusk i przekonana, że to Tekla, odruchowo skierowałam obiektyw w stronę dźwięku i strzeliłam fotkę:
Jakież moje zdziwienie było, gdy na wyświetlaczu ujrzałam czarny ogonek, który z pewnością nie należał do Tekli! Właścicielka czarnego ogonka przez kilka przerażających sekund nie robiła nic, na szczęście zanim zdążyłam zrzucić z siebie plecak i aparat, wykonała rozpaczliwy wizg ciałem i wypłynęła na powierzchnię:
Wydawało mi się, że po takim doświadczeniu to będzie koniec przygód Veny z wodą, ale najwyraźniej nie doceniłam rasy. Bo gdy Vena poobserwowała suki pływające za piłeczkami:

Sama zażądała piłeczki- miała jedynie problem ze złapaniem, bo jak tu wziąć piłeczkę w paszczę i nie ożłopać się wody?!?
                                      

W końcu pomocy musiała udzielić Elza:
Po kąpieli wiadomo, że każdy pies dostaje głupawki, bo najlepiej schnie się podczas szaleńczego biegu:



 Zaś po bieganiu- czas na spa:


czwartek, 8 sierpnia 2013

Spacer a upał

Wracam z pracy, godzina 15ta, upał sakramencki, 35 stopni na termometrze... I mijam co najmniej 5 spacerowiczów z psami! Przy każdym takim mijanym psie mam ochotę zatrzymać się i zapytać, co do diaska skłoniło człowieka do spaceru z psem!! Rozumiem- siku, ale spacer?!? Komu jest przyjemnie na zewnątrz w takim upale?!? No na pewno nie psu, MOŻE człowiekowi...
Pamiętajmy- pies lepiej zniesie 30 stopniowy mróz niż 30 stopniowy upał! Zwłaszcza jeśli jest to szczenię, pies stary, chory lub z ras o krótkim pysku. A nawet zdrowy pies może wykorkować, jeśli przy wyższej temperaturze zafundujemy mu jakiś wysiłek fizyczny, o czym niestety przekonali się ostatnio właściciele zdrowego, 2-letniego cocker spaniela... Dlatego lepiej w upały odpuścić sobie jakiekolwiek spacery, lub wychodzić na nie późnym wieczorem albo wczesnym rankiem- chociaż w tej chwili jest 23 godzina i 27 stopni ciepła, a rano o 7.30 temperatura już wynosiła 29 stopni... Ja moim psom odpuszczam spacery, bo jeszcze może Tekla czy Vena nie wzgardziłyby takim o 22, baaa, podejrzewam, że nawet Elza by dała radę (albo i nie... wolę nie testować), ale też zdaję sobie sprawę, że w tym związku to ja mam trochę więcej szarych komórek i świadomość tego, co może się stać. A psom korona z głowy nie spadnie ani tyłki nie eksplodują, jeśli przez kilka dni będą wychodzić na zewnątrz tylko w celach załatwienia potrzeb fizjologicznych! No i zawsze możemy w domu zająć szare komórki, niekoniecznie mięśnie, by pies czuł się spełniony ;)
A tak dla ochłody:

Gdyby spojrzenie mogło zabijać...



Za mało wyraźnie?? No to: