poniedziałek, 25 listopada 2013

Kultura jedzenia

Psia miska jest miejscem bardzo konfliktogennym- problemy związane z zachowaniem psa i człowieka przy jedzeniu są częstym problemem w praktyce behawioralnej. Zdecydowana większość psów będzie broniła swojego jedzenia i- ma do tego prawo!! Tak tak, warczenie przy jedzeniu jest czymś zupełnie normalnym i prawidłowym. Także dla osobników będących niżej w hierarchii * - wilk Alfa warczy na wilka Omega, podobnie jak wilk Omega warczy na wilka Alfa przy jedzeniu! A wszystko dlatego, że jedzenie jest dobrem, które związane jest bezpośrednio z przeżyciem: jesz=żyjesz, nie jesz=umierasz. 
Dlatego psom nie powinno się absolutnie przeszkadzać w jedzeniu: dałeś? To nie zabieraj! Oskarżanie psa o to, że warczy przy misce jest naszym problemem, nie psa. Pies jest normalny.
Ale, chociaż warczenie jest dla psa naturalne, nie oznacza, że nie możemy psa nauczyć innego zachowania. Zwłaszcza gdy mamy dzieci. Fakt, to na nas spoczywa odpowiedzialność zadbania o to, by dziecko nie miało możliwości przeszkadzania psu przy psiej misce- to nie jest trudne, pies posila się maksymalnie kilka razy dziennie po kilka-kilkanaście minut, więc przypilnowanie bądź oddzielenie dziecka od psa na ten czas nie powinno sprawiać problemu. Ale, ALE! warto nauczyć psa, że człowiek przy misce nie oznacza konkurencji do żarcia, tylko przynosi coś ekstra. Na przykład kawałek szynki. Dobrze przeprowadzona nauka może być nieoceniona w sytuacji awaryjnej i ocalić nasze dziecko, lub nas samych, przed poważnymi obrażeniami ciała.

* dla zwolenników (obalonej!) teorii dominacji

środa, 11 września 2013

Czy pies który macha ogonem zawsze się cieszy?

Popularnym mitem jest przeświadczenie, że pies merdający ogonem się cieszy. Prawda jest taka, że merdając ogonem pies okazuje po prostu emocje- także te negatywne. Dlatego nigdy nie powinniśmy się sugerować machaniem ogona i na tej podstawie oceniać, czy pies jest przyjacielski czy nie. Do oceny emocji, które w danym psie wywołują merdanie ogonem, należy posłużyć się także postawą ciała, ułożeniem ogona (ale po wzięciu pod uwagę tego, jak naturalnie pies ma ułożony ten ogon!), rozluźnieniem/sztywnością ciała czy jego poszczególnych części, a także, wg najnowszych badań, stroną, na którą pies macha „bardziej”.
Wg pewnych doniesień pies machający ogonem w jedną stronę okazuje radość, a w drugą- emocje negatywne; to, w którą stronę które emocje są okazywane jest cechą osobniczą konkretnego psa:

"W 2007 roku Naukowcy z Uniwersytetu w Trieście pod kierunkiem Vallortigary'ego przebadali dużą grupę psów w różnych sytuacjach. Odkryli, że pies nie merda ogonem, gdy jest sam. Ustalili, że jeśli pies macha ogonem w prawą stronę, oznacza to, iż jest życzliwie nastawiony do człowieka. Jeżeli natomiast macha w lewą stronę, ma wrogie zamiary. Machanie w prawą stronę ma miejsce, gdy pies jest szczęśliwy i chce poinformować człowieka o swoich dobrych intencjach. Machanie w lewą stronę występuje, gdy pies się boi, albo chce ostrzec, iż jest zły i groźny. Badacze prześledzili nagranie 30 psów (15 suk i 15 psów) różnych ras. Były to psy zapisane w programie szkolenia agility. Umieszczone zostały w klatkach wyposażonych w kamery. Badacze analizowali stopień wychylenia ogona w czterech różnych sytuacjach: gdy pies widzi swojego właściciela, widzi obcego człowieka, kota, innego psa. Każdy pies widział człowieka lub zwierzę przez minutę, po czym następowało 90 sekund odpoczynku. Badanie trwało 25 dni, po 10 sesji dziennie. Kiedy pies widział swojego właściciela wychylał ogon mocno w prawo. Gdy widział obcego człowieka i kota machał lekko w prawo (w przypadku kota mniej). W momencie, gdy widział innego psa, ogon bardziej wychylał się w lewo. Vallortigara tłumaczy takie zachowanie funkcjami półkuli mózgowych. Lewa półkula (kontrolująca prawą część ciała) odpowiada za pozytywne emocje, dlatego na widok właściciela psi ogon wychyla się w prawą stronę. Według profesora Vallortigary odkrycie to pomoże lekarzom weterynarii w leczeniu psów. Będą oni w stanie określić, co wpływa na zadowolenie psów, a co powoduje u nich lęk.
Reimchen wraz z uczniami, Kyle Artelle i Lisa Dumoulin, badali reakcje psów przy pomocy robota Lab Buddy. Dzięki zdalnemu pilotowi kontrolowali sposób, w jaki Buddy macha ogonem. Nagrali zachowanie 452 rzeczywistych psów, które reagowały na robota. Zaobserwowali, że większość psów zatrzymywała się i przestawała się zbliżać do Buddy'ego, gdy ten machał ogonem w prawo. Po wyeliminowaniu takich przypadków, gdzie pies może być rozpraszany przez właściciela lub inne psy, naukowcy stwierdzili, że 28% psów podchodziło ostrożnie, gdy Buddy machał ogonem w lewo, a 41% zbliżało się ostrożnie, gdy Buddy machał w prawą stronę. Wyniki były zaskakujące dla samych naukowców, gdyż dotychczasowe badania wskazywały na to, że psy mają tendencję do machania w prawo, kiedy zbliża się do nich przyjazny znany człowiek lub pies.
W 2006 roku Reimchen i student Steven Leaver użyli Buddy'ego, aby wykazać, że psy o obciętych ogonach bardziej ostrożnie podchodzą do innych psów.
Rola machania ogonem wydaje się jasna - ruchy ogona spełniają funkcję komunikacyjną. Jak zaobserwowali badacze ogon może się wychylać bardziej w lewo bądź w prawo, w zależności od napotkanego obiektu. Można więc domniemywać, iż wychylenie ogona w konkretną stronę wynika z odmiennego stanu psa (radość bądź lęk). Jednak znalezione materiały na temat badań nad machaniem ogonem u psów są bardzo skąpe. Ponadto wydaje się, że przeczą sobie wzajemnie. Niezwykle trudno jest opierać się na wynikach jednorazowego badania i generalizować wyniki na całą psią populację. Warto również podkreślić znaczenie innych elementów psiego ciała w komunikacji - np. położenie uszu, zamknięcie/otwarcie pyska. Elementy te nie zostały uwzględnione przy analizie reakcji na bodźce. Być może nie samo wychylenie ogona wskazuje na określony stan emocjonalny, ale np.wychylenie ogona plus położenie uszu.
Należy jeszcze wziąć pod uwagę fakt, że psy również wykazują stronniczość- zdecydowana większość psów preferuje prawą łapę, a niewielka część- lewą. Prawdopodobnie ta stronniczość jest, podobnie jak u ludzi, związana z odmiennym działaniem półkul, co może mieć również wpływ na kierunek machania ogonem."

piątek, 30 sierpnia 2013

O głaskaniu

Każdorazowo odwiedzając wystawę dla psów jestem w niesamowitym szoku, że imprezy te kończą się w zasadzie bezkrwawo! Żadnych ran szarpanych, wygryzionych łydek, poobgryzanych uszu, 8-palczastych dłoni... Ogromnie mnie to dziwi za każdym razem, tym bardziej obserwując ludzi, którzy aż się proszą o katastrofę- do obcych psów podchodzą na wprost, głaszczą je po głowie, obściskują, klepią, miętolą uszy, pochylają się, przy czym często robią to z zaskoczenia, nie pytając się nawet o pozwolenie (właściciela, bo jakoś nie przychodzi mi do głowy myśl, że człowiek mógłby nawet paść na to, że o pozwolenie powinno się zapytać psa...). Podobnie niefrasobliwi i bezmyślni są sami właściciele psów, narażając je na przeciskanie się między jednym stoiskiem a drugim, w tłumie ludzi i psów, nie pozwalając na swobodę ruchów (krótkie smycze i zaciśnięte obroże) i zezwalając na miętolenie, co ma niby pokazać, jaki to jest cudowny i łagodny pies. Nooo, cudowny na pewno jest, że na takie działanie nie reaguje zębami... A powinien! W całym tym posiadaniu psa ludzie dawno zapomnieli, że pies jest istotą żyjącą, która ma przestrzeń osobistą i która powinna mieć, ograniczoną, bo ograniczoną, ale jednak! możliwość wyboru i decydowania o sobie. Powtarzamy- pies to nie zabawka, a jednak nawet Ci, którzy to powtarzają za oczywiste uważają swoje prawo do dysponowania psim ciałem. Nieprawda? A jednak! A wszystko się opiera o głaskanie.
Większość psów ma podobnie, jak ja- lubi dotyk właściciela (:-P), o ile jest to dotyk subtelny (chyba nikt z nas nie lubi poklepywania, podobnie pies), delikatne głaskanie czy drapanie. Ale- żaden pies nie lubi przytulania, nawet jeśli przytula właściciel. Nie wierzycie? Przytulcie własnego psa a zaraz zaobserwujecie wysyłane przez psa sygnały stresu (oblizywanie się, odwracanie głowy, zianie itd.), a po puszczeniu pies natychmiast się otrzepie- każdy!!
Znajomi głaszczący psa- też są okej, o ile oczywiście również robią to subtelnie i nie zmuszają psa do bycia głaskanym. Obcy- tu już mało który pies to lubi, ale większość znosi- bo jest dobrze wychowany, albo bo musi. Pytanie- czy naprawdę powinien to znosić? Czy powinniśmy wymagać od psa, by poddawał się wątpliwej przyjemności „pieszczotom”? W końcu od tego jesteśmy właścicielami, żeby chronić naszego psa przed tym, co nie jest dla niego miłe. Tym bardziej, że, niestety, większość ludzi nie ma bladego pojęcia o tym, jaki dotyk lubi pies. 99 na 100 osób pierwsze co zrobi, to pacnie rękę na psi łeb, tarmosząc go za uszy, albo, jeszcze gorzej, pochylą się nad psem i zaczną ten biedny psi łeb przytulać. Porównywalnie- to tak, jakby obca osoba złapała za tyłek...
Jak wobec tego głaskać psa? Mówiłam już: delikatnie. To raz. Dwa- nie na siłę. Nie wolno zmuszać psa do bycia głaskanym, bo to wtedy nie przyjemność, tylko tortura. Wręcz gwałt. Trzy- psia głowa jest strefą wyjątkowo osobistą (porównywalnie do ludzkich pośladków lub piersi) i z tym większą delikatnością powinno się ją traktować, a najlepiej- nie głaskać. Cztery- nie pochylać się nad psem. Pochylanie się ZAWSZE jest odbierane jako zagrożenie, dlatego najwięcej pogryzień zdarza się właśnie podczas pochylania się (tudzież przytulania) nad psem. A przecież kucnięcie nie stanowi takiego wielkiego problemu, prawda? Pięć- pamiętajmy, że pies to osobna istota, która ma swoje określone preferencje, ma lepsze i gorsze dni i ma prawo do decydowania o sobie w pewnym, mocno ograniczonym, ale jednak, zakresie.
A na koniec filmik.



piątek, 9 sierpnia 2013

W upały jeśli już spacer...

... to tylko nad wodę! Dla Veny pierwsze spotkanie z wodą miało trochę dramatyczny przebieg. Robiłam spokojnie zdjęcia Elzie, która chłodzi się w każdym wilgotnym miejscu, jakie znajdzie po drodze, np. w błocie:
No więc robię tej Elzie zdjęcie:
Aż usłyszałam plusk i przekonana, że to Tekla, odruchowo skierowałam obiektyw w stronę dźwięku i strzeliłam fotkę:
Jakież moje zdziwienie było, gdy na wyświetlaczu ujrzałam czarny ogonek, który z pewnością nie należał do Tekli! Właścicielka czarnego ogonka przez kilka przerażających sekund nie robiła nic, na szczęście zanim zdążyłam zrzucić z siebie plecak i aparat, wykonała rozpaczliwy wizg ciałem i wypłynęła na powierzchnię:
Wydawało mi się, że po takim doświadczeniu to będzie koniec przygód Veny z wodą, ale najwyraźniej nie doceniłam rasy. Bo gdy Vena poobserwowała suki pływające za piłeczkami:

Sama zażądała piłeczki- miała jedynie problem ze złapaniem, bo jak tu wziąć piłeczkę w paszczę i nie ożłopać się wody?!?
                                      

W końcu pomocy musiała udzielić Elza:
Po kąpieli wiadomo, że każdy pies dostaje głupawki, bo najlepiej schnie się podczas szaleńczego biegu:



 Zaś po bieganiu- czas na spa:


czwartek, 8 sierpnia 2013

Spacer a upał

Wracam z pracy, godzina 15ta, upał sakramencki, 35 stopni na termometrze... I mijam co najmniej 5 spacerowiczów z psami! Przy każdym takim mijanym psie mam ochotę zatrzymać się i zapytać, co do diaska skłoniło człowieka do spaceru z psem!! Rozumiem- siku, ale spacer?!? Komu jest przyjemnie na zewnątrz w takim upale?!? No na pewno nie psu, MOŻE człowiekowi...
Pamiętajmy- pies lepiej zniesie 30 stopniowy mróz niż 30 stopniowy upał! Zwłaszcza jeśli jest to szczenię, pies stary, chory lub z ras o krótkim pysku. A nawet zdrowy pies może wykorkować, jeśli przy wyższej temperaturze zafundujemy mu jakiś wysiłek fizyczny, o czym niestety przekonali się ostatnio właściciele zdrowego, 2-letniego cocker spaniela... Dlatego lepiej w upały odpuścić sobie jakiekolwiek spacery, lub wychodzić na nie późnym wieczorem albo wczesnym rankiem- chociaż w tej chwili jest 23 godzina i 27 stopni ciepła, a rano o 7.30 temperatura już wynosiła 29 stopni... Ja moim psom odpuszczam spacery, bo jeszcze może Tekla czy Vena nie wzgardziłyby takim o 22, baaa, podejrzewam, że nawet Elza by dała radę (albo i nie... wolę nie testować), ale też zdaję sobie sprawę, że w tym związku to ja mam trochę więcej szarych komórek i świadomość tego, co może się stać. A psom korona z głowy nie spadnie ani tyłki nie eksplodują, jeśli przez kilka dni będą wychodzić na zewnątrz tylko w celach załatwienia potrzeb fizjologicznych! No i zawsze możemy w domu zająć szare komórki, niekoniecznie mięśnie, by pies czuł się spełniony ;)
A tak dla ochłody:

Gdyby spojrzenie mogło zabijać...



Za mało wyraźnie?? No to: